Wedle prognoz do roku 2060 populacja świata przekroczy 10 miliardów osób. Do końca wieku osiągnie poziom 10,9 miliarda i przyrost wyhamuje. Jakie znaczenie dla środowiska, biznesu i sytuacji międzynarodowej ma liczba ludzi żyjących na świecie, a także – czy trend wzrostu może się odwrócić?

  • Wedle prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych, do roku 2100 populacja świata osiągnie poziom 10,9 miliarda. Najznaczniej rosnąć będą Azja i w szczególności Afryka.
  • Trendy demograficzne zarówno dla Polski, jak i dla Europy kształtują się przeciwnie wobec trendów globalnych, co będzie miało poważne konsekwencje społeczne.
  • Stabilność sytuacji międzynarodowej w XXI wieku będzie w większym stopniu zależna od tego, w jaki sposób rozdystrybuowana będzie populacja globalna i jaka będzie jej struktura, niż od tego, ilu ludzi będzie de facto zamieszkiwało świat.
  • Wzrost populacji świata może wyhamować wcześniej niż pod koniec wieku w wyniku zdarzeń nadzwyczajnych, takich jak wojna z użyciem broni masowego rażenia, epidemii chorób zakaźnych czy katastrof naturalnych.
  • „Trudno przewidzieć sytuację inną niż stricte kryzysowa (wojna, epidemia, katastrofy), w wyniku której przyrost demograficzny mógłby okazać się znacząco niższy od oczekiwań”, mówi ekspertka Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością.

Wzrost populacji świata – zarys trendu

Rok 2100: 10 miliardów i… stop

Wzrost populacji świata obserwowany jest od połowy XVIII wieku i jest jednym z głównych megatrendów globalnych. W 2019 roku ludność świata liczyła około 7,7 miliarda osób. W roku 1950 populacja Ziemi wynosiła 2,5 miliarda i od tego czasu rosła w tempie 1–2 procent rocznie, od połowy lat 70. XX wieku zyskując kolejne miliardy obywateli w odstępach około 13-letnich. Wedle prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych, do roku 2060 populacja świata przekroczy 10 miliardów osób. Najszybciej przybywać będzie mieszkańców Afryki i Azji. Prognozuje się, że do roku 2100 populacja świata osiągnie poziom 10,9 miliarda i przyrost wyhamuje.

liczba urodzeń będzie rosnąć

Wedle prognoz Organizacji Narodów Zjednoczonych, do roku 2060 populacja świata przekroczy 10 miliardów osób. Prognozuje się, że do roku 2100 populacja świata osiągnie poziom 10,9 miliarda i przyrost wyhamuje. Fot. Johnatan Borba, Pexels

Świat będzie się starzeć

Do roku 2100 globalna mediana wieku ludności wzrośnie do 42 lat (w Polsce ten poziom osiągamy obecnie; w Europie obecnie 43,1). Dziś mediana na świecie wynosi 31 lat, w roku 1950 wynosiła 24. Prognozuje się, że począwszy od roku 2073, na świecie będzie więcej osób w wieku 65+ niż dzieci poniżej 15. roku życia. Do wzrostu mediany wieku ludności przyczyni się wydłużone przeciętne trwanie życia oraz niski współczynnik urodzeń.

Wskutek starzenia się populacji świata i związanego z tym systematycznie malejącego współczynnika dzietności, który w roku 2100 spaść ma do 1,9 urodzeń na jedną kobietę (w porównaniu z 2,5 dziś), wzrost populacji świata osiągnie poziom poniżej 0,1 procent – co oznacza wyhamowanie trendu wzrostu liczby ludności w skali globalnej. Wówczas liczba ludności osiągnąć ma poziom 10,9 miliarda.

populacja Afryki będzie rosnąć

Wedle prognoz do 2100 roku, Afryka jest jedynym regionem świata, w którym populacja będzie nieustannie i w znaczącym stopniu rosnąć – z poziomu 1,3 miliarda dziś, dojdzie prawdopodobnie do poziomu 4,3 miliarda pod koniec wieku. Fot. Shelagh Murphy, Pexels

Afryka rośnie – i przerasta niemal wszystkich

Wedle prognoz do 2100 roku, Afryka jest jedynym regionem świata, w którym populacja będzie nieustannie i w znaczącym stopniu rosnąć. Wedle wyliczeń ONZ, liczba ludności tego kontynentu, z poziomu 1,3 miliarda dziś, dojdzie prawdopodobnie do poziomu 4,3 miliarda pod koniec wieku (Europa dziś – 741,4 miliona; w 2100 – 630 milionów). Prognozy pokazują, że do owego wzrostu głównie przyczyni się rosnąca populacja Afryki Subsaharyjskiej, która do końca wieku może nawet potroić liczbę swej ludności. Nigeria ma prześcignąć Stany Zjednoczone w liczbie ludności już w roku 2047 (USA w 2017 – 327,2 miliona; Nigeria w 2017 – 190,9); wyliczenia pokazują również, iż w 2100 roku połowa dzieci, która przyjdzie na świat, urodzi się właśnie w Afryce – najwięcej w Nigerii.

Dominująca dziś populacja Azji będzie rosnąć tylko do końca lat 50. XXI wieku – do poziomu 5,3 miliarda i do roku 2100 roku spadnie do 4,7 miliarda (dziś – 4,6 miliarda).

Kto rośnie, a kto się kurczy?

Regiony, które także będą odnotowywać przyrost populacji, to Ameryka Północna oraz Oceania, jednak w porównaniu z Afryką i Azją będzie się to odbywało na nieznacznym poziomie – populacje dwóch pierwszych kontynentów są w relacji do Azji i Afryki małe [0,6 miliarda vs. 5,8 miliarda], a ich przyrost będzie niewielki [do 1 procenta rocznie]. Podczas gdy Ameryka Południowa i Łacińska oraz kraje karaibskie osiągną szczyt swych możliwości demograficznych około roku 2060, po czym ich populacja, tak jak w Azji, zacznie się kurczyć.

Przypomnijmy: według prognoz kontynent azjatycki osiągnie szczyt w 2055 roku (5,3 miliarda), po czym liczba ludności zacznie spadać. Populacja Chin będzie rosnąć do roku 2031, a te Japonii i Korei Południowej zaczną się kurczyć już po roku 2020. Liczba ludności Indii przerośnie tę w Chinach już w roku 2027 i będzie rosła do 2059 roku (do poziomu 1,7 miliarda; dziś niemal 1,4 miliarda), ludność Indonezji będzie rosnąć do roku 2067.

wzrost populacji świata

Wśród szans, jakie wzrost populacji świata niesie dla Polski, wskazać można rosnący popyt globalny, rozszerzające się rynki zbytu oraz potencjał migracyjny, który w przyszłości może być pomocny w mierzeniu się z konsekwencjami starzenia się polskiego społeczeństwa. Fot. Pexels

Polska i Europa wobec trendu

Polaków coraz mniej

Trendy demograficzne zarówno dla Polski, jak i dla Europy kształtują się przeciwnie wobec trendów globalnych. Podczas gdy populacja świata systematycznie rośnie –  populacja naszego kraju od połowy lat 90. XX wieku ulega zmniejszeniu. Z jednej strony, związane jest to z niskimi wskaźnikami dzietności kobiet, z drugiej zaś – z dużą liczbą osób, które wyemigrowały z kraju. Według danych GUS Polskę zamieszkuje aktualnie 38,4 milionów osób. W 2050 roku będzie to już tylko 34,8 milionów rezydentów (włączając migrantów).

Jeśli Polska, tak jak obecnie, nie będzie intensywnie rekompensować znaczącego odpływu ludności przez imigrację – będzie musiała dodatkowo coraz energiczniej mierzyć się z konsekwencjami starzenia się społeczeństwa.

Wzrost populacji świata, ale Europa to wysychający rodzynek

To ostatnie zjawisko w Europie jest tendencją długoterminową, która rozpoczęła się kilkadziesiąt lat temu. Według GUS na koniec 2018 roku mediana wieku w Polsce wyniosła 41 lat (w UE – 43,1; na świecie – 31 lat). Prognozuje się, że w 2100 roku w wyniku przesunięcia ludności między grupami wiekowymi współczynnik obciążenia demograficznego osobami starszymi (czyli stosunek osób starszych w wieku nieprodukcyjnym [65+] do osób w wieku produkcyjnym [15–64 lat]) w UE-28 wzrośnie do 57,3 procent (z 30,5 procent w 2018; w Polsce – 25,3).

Podczas gdy (jak wspomniałam) populacje Afryki i Azji będą w najbliższych dekadach znacząco rosnąć, liczba ludności Europy będzie w tym czasie w dalszym ciągu maleć. Prognozy pokazują, że Stary Kontynent osiągnie szczyt liczby ludności w 2021 roku (będzie to 748 milionów osób, dziś – 741,4 miliona; w 2100 spodziewane 630 milionów). Dla porównania: w połowie XX wieku Europa była domem dla 22 procent ludności świata – obecnie Stary Kontynent jest domem dla niespełna 10 procent ludności świata, a w 2100 roku będzie to prawdopodobnie 6 procent.

Kto nie pomaga?

Jeśli chodzi o wzrost populacji świata, najbardziej „leniwym” rejonem świata jest Europa Środkowo-Wschodnia, niewiele odstaje pod tym względem od południa kontynentu. Ponadto, Stary Kontynent ma obecnie także najstarszą populację świata (wedle mediany wieku) i taka sytuacja utrzyma się do ostatnich dekad XXI wieku, kiedy to wedle prognoz prześcignie ją Ameryka Południowa.

Konsekwencje rosnącej liczby ludności na świecie

Stabilność sytuacji międzynarodowej w XXI wieku będzie w większym stopniu zależała od tego, w jaki sposób rozdystrybuowana będzie populacja globalna i jaka będzie jej struktura, niż od tego, ilu ludzi będzie de facto zamieszkiwało świat. Należy zwrócić uwagę między innymi na to, w których regionach świata populacja maleje, a w których rośnie; które społeczeństwa starzeją się, w których mediana wieku jest najniższa, gdzie są dodatnie i najwyższe współczynniki dzietności.

Bardziej zniuansowane spojrzenie na globalną demografię – od dystrybucji ludności na świecie, przez warunki życia społeczeństw oraz jakość usług publicznych w tych krajach, po stan środowiska naturalnego oraz zmiany klimatu w konsekwencji globalnego ocieplenia – pozwala przewidzieć między innymi potencjalne ruchy migracyjne pomiędzy regionami. Imigracja – w zależności od aktywności rządów i trafności przyjętych polityk – może być zarówno pozytywną odpowiedzią na „znikające” społeczeństwa zachodnie, jak i źródłem narastających problemów społecznych i politycznych, które przyczynią się do wzrostu napięć międzynarodowych.

Szanse i zagrożenia związane z rosnącą populacją

Ponieważ liczne następstwa globalnego wzrostu demograficznego mają wymiar ponadnarodowy, będą odczuwalne także w krajach o ujemnym wzroście, w tym także w Polsce. Nasz kraj w szczególności dotykać będą skutki związane z pogarszającym się stanem środowiska naturalnego, rosnącą presją antropogeniczną na zasoby naturalne oraz zapotrzebowaniem na żywność. Wśród szans, jakie wzrost populacji świata niesie dla Polski, wskazać można rosnący popyt globalny, rozszerzające się rynki zbytu oraz potencjał migracyjny, który w przyszłości może być pomocny w mierzeniu się z konsekwencjami starzenia się polskiego społeczeństwa.

MOŻLIWE ZMIANY TRENDU

ekspert Zofia Bednarczyk

Zofia Bednarczyk, ekspert 4CF, specjalistka w dziedzinie foresightu strategicznego, współautorka raportu „Scenariusze rozwojowe Polski do 2050 r.”

W perspektywie do 2050 roku trend wzrostu demograficznego nie musi utrzymać się na aktualnie prognozowanej ścieżce. Wzrost populacji może wyhamować w wypadku zdarzeń nadzwyczajnych. Na pytania o możliwe zmiany megatrendu odpowiada Zofia Bednarczyk, specjalistka w dziedzinie projektowania procesów analitycznych oraz badań foresightowych, ekspertka z firmy foresightowej 4CF, współautorka raportu „Scenariusze rozwojowe Polski do 2050 r.”.

Trend wzrostu populacji świata może wyhamować lub zostać odwrócony w wypadku zdarzeń nadzwyczajnych o masowej skali, które w dewastujący sposób wpłynęłyby na życie i zdrowie ludzi. Do takich dramatycznych czynników należą między innymi wojna z użyciem broni masowego rażenia, katastrofy naturalne czy epidemie chorób zakaźnych. Jakie jeszcze zjawiska mogą w negatywny sposób działać na liczbę ludności na świecie, tak by obecne prognozy okazały się nieaktualne?

Trudno przewidzieć sytuację inną niż stricte kryzysowa (wojna, epidemia, katastrofy), w wyniku której przyrost demograficzny mógłby okazać się znacząco niższy od oczekiwań. W obliczu zmian zachodzących na świecie, w tym zwłaszcza zmian klimatycznych i geopolitycznych, te pozornie skrajne, katastroficzne czynniki wydają się niestety dosyć prawdopodobne.

Wśród czynników jeszcze niewymienionych, wskazać można też możliwą epidemię niepłodności spowodowaną zanieczyszczeniem wody i powietrza oraz problem powszechnego głodu i braku wody pitnej, który wystąpi w wielu rejonach świata w efekcie gwałtownego nasilenia się zmian klimatu (zwłaszcza przy braku skutecznych działań adaptacyjnych).

Bardziej szczegółowo – jaki może być wpływ kryzysu klimatycznego na trend?

Związki pomiędzy kryzysem klimatycznym a rosnącą liczbą ludności są dwukierunkowe. Z jednej strony, wzrost populacji świata wywiera bardzo silną presję na klimat poprzez wzrost emisji gazów cieplarnianych, z drugiej strony – zachodzące zmiany klimatyczne sprawiają, że warunki dla życia, w tym życia ludzkiego, stają się coraz mniej sprzyjające.

Jeśli kryzys klimatyczny nie zostanie zażegnany, zagrozi życiu milionów, a w dłuższej perspektywie – miliardów osób. Wśród konsekwencji zmian klimatycznych, które możemy przewidzieć i które już zachodzą, wymienić można między innymi ekstremalne zjawiska pogodowe, fale upałów i rozległych pożarów, pustynnienie terenów i wymieranie gatunków. Z biegiem czasu sprawiać będą one, że coraz mniej terenów nadawać się będzie do życia i pod uprawę rolną. Mogą pojawiać się problemy z dostępem do żywności i wody pitnej. Wzrost poziomu oceanów doprowadzi do zatopienia wielu wysp i terenów nadbrzeżnych. Niebezpośrednim, chociaż spodziewanym, efektem zmian klimatu mogą być lokalne i międzynarodowe konflikty zbrojne, toczone o podstawowe zasoby, takie jak żywność i woda. W takiej sytuacji pozbawienie życia jak największej liczby cywilów stanie się nie tyle ich niezamierzonym skutkiem, co celem samym w sobie. Zmiany klimatyczne są również jednym z istotnych czynników prowadzących do stopniowej utraty bioróżnorodności. Coraz więcej gatunków roślin i zwierząt (w tym zapylających owadów) wymiera, a ich miejsce zajmują obce gatunki inwazyjne.

Z uwagi na złożoność globalnych ekosystemów, skutki tych procesów dla człowieka są trudne do przewidzenia. Można spodziewać się dalszej presji na uprawy rolne związanej z rosnącą agresywnością gatunków pasożytniczych oraz malejącą populacją zapylaczy. Często wspomina się też o rozpowszechnieniu chorób, których wektorami są komary, kleszcze i owady gryzące (to na przykład malaria, borelioza, gorączka krwotoczna krymsko-kongijska, zika itd.). Z uwagi na malejącą ilość naturalnych wrogów oraz sprzyjające ich rozpowszechnieniu ocieplenie klimatu, stawonogi te stają się coraz bardziej rozpowszechnione i niebezpieczne.

Jeśli zmiany klimatu nie zostaną powstrzymane i odwrócone w perspektywie kolejnego półwiecza, przekroczyć możemy punkt, z którego nie będzie odwrotu, gdzie życie na Ziemi w obecnym kształcie stanie się niemożliwe.

Gdy myślimy o gwałtownym wzroście demograficznym, warto pamiętać, że dopóki rozwijająca się technologia nie pozwoli ludziom na całkowite uniezależnienie od zasobów planety, ludzie nadal stanowić będą element przyrody, podlegając jej prawom. W przyrodzie nagły i szybki rozrost jednego gatunku kończy się zwykle tak: niszczy on niezbędne sobie do życia zasoby, tworząc warunki, które nie pozwalają mu na przetrwanie.

Jaki wpływ na poszczególne regiony świata – zarówno te rosnące, jak i zanikające – będzie miało wyhamowanie trendu?

Wyhamowanie trendu byłoby ze wszech miar korzystne i pożądane z uwagi na klimat i stan środowiska naturalnego. Oznaczałoby jednak konieczność poradzenia sobie z problemem starzejącego się społeczeństwa w skali globalnej. Migracja nie mogłaby już zapełnić brakujących etatów w krajach rozwiniętych. Jeśli w kolejnych dekadach następować będzie gwałtowna automatyzacja pracy, problem okazałby się w dużej mierze nieaktualny.

Należy również zwrócić uwagę na to, że ograniczenie nadmiernego przyrostu ludności w krajach rozwijających się, może mieć korzystny wpływ na ich gospodarkę z uwagi na zwiększenie możliwości finansowych rodziców w zakresie wychowania i – w szczególności – edukacji potomstwa.

 

Źródła danych: