Zanieczyszczenie środowiska naturalnego oraz utrata bioróżnorodności mają bezpośrednie przełożenie na pogorszenie dobrobytu, zdrowia i praw jednostek.

  • Ludzkość przekształca krajobraz oraz konsumuje zasoby naturalne w tempie uniemożliwiającym ich naturalne odtworzenie.
  • Aby umożliwić naturalną regenerację zasobów planety, potrzebowalibyśmy nie jednej, ale 1,75 planety.
  • Przemysł, rolnictwo, transport, energetyka oraz stale zwiększająca się konsumpcja indywidualna są dodatnio skorelowane ze wzrostem gospodarczym oraz liczbą ludności świata – co sprawia, że perspektywy na przyszłość są niekorzystne.
  • Utrata bioróżnorodności wskazuje, jak niesprzyjające stają się warunki do życia – i wpływa negatywnie na możliwości korzystania przez ludzi z usług ekosystemowych, takich jak podaż wody, regulacja procesów klimatycznych i zjawisk pogodowych.

WSTĘP – W JAKIEJ EPOCE ŻYJEMY?

Można się spierać o to, czy epoka w dziejach Ziemi, w której współcześnie żyjemy, to nadal holocen (najmłodsza, trwająca od 12 tysięcy lat epoka geologiczna), czy może antropocen –nowa, odrębna epoka, którą naznaczyła wzmożona działalność człowieka, pozostawiająca istotny ślad ekologiczny. Można się również spierać, czy antropocen, jeśli uznamy, że faktycznie trwa, rozpoczął się wraz z rewolucją neolityczną, wraz z rewolucją przemysłową z końca XVIII wieku, czy dopiero w erze atomu, czyli w latach 40. i 50. XX wieku.

Działalność człowieka ma znaczenie!

Niezależnie od nazwy i chronologii, opierając się na rzetelnej wiedzy naukowej, nie możemy jednak zaprzeczyć, że epoka, w której żyjemy, to czas niesłychanej aktywności człowieka. Musimy także przyjąć, że nasza działalność wpływa na funkcjonowanie globalnych procesów przyrodniczych. Jak pisze WWF Polska w raporcie „2050 Polska dla pokoleń”: „Ma [ona] wpływ na klimat, ekosystemy morskie i lądowe, jakość powietrza, wody. Ludzkość konsumuje coraz więcej i zostawia po sobie rosnący dług ekologiczny wobec przyszłych pokoleń”.

Rosnąca populacja świata, urbanizacja i przetwarzanie środowiska naturalnego na potrzeby rolnictwa i przemysłu, wzrost popytu na energię, szybkie wyczerpywanie przez człowieka paliw kopalnych oraz innych zasobów naturalnych. Można powiedzieć, że są to tylko nieuniknione konsekwencje rozwoju ludzkości – jednak dla utrzymania dobrostanu planety oraz (w konsekwencji) dla bezpieczeństwa ludzkości powinniśmy przyjąć, iż istnieją pewne granice wzrostu. Nieposzanowanie ich będzie miało wpływ na życie przeciętnych mieszkańców Ziemi, nie tylko w krajach już dziś w sposób widoczny ponoszących konsekwencje zmiany klimatu, ale także w Polsce. Zanieczyszczenie środowiska naturalnego oraz utrata bioróżnorodności mają bowiem przełożenie nie tylko na piękno krajobrazu czy – na przykład – na malejące bezpieczeństwo żywnościowe, lecz także na zapewnienie dobrobytu, zdrowia i wolności jednostek.

ZANIECZYSZCZENIE ŚRODOWISKA NATURALNEGO I UTRATA BIORÓŻNORODNOŚCI – ZARYS MEGATRENDU

Czym jest bioróżnorodność?

O ile – niestety – nietrudno jest przywołać sposoby zatruwania środowiska, różnorodność biologiczna jest intuicyjnie kategorią mniej oczywistą. W wielkim skrócie można powiedzieć, że jest to bogactwo otaczającej nas przyrody, zarówno jeśli chodzi o krajobraz – obecność lasów, łąk, jezior czy rzek – jak i występowanie gatunków zwierząt oraz roślin, będących elementem tych ekosystemów.

To właśnie one zapewniają produkcję tlenu, dostarczają wodę i pożywienie – być może banalne stwierdzenie, ale człowiek nie jest samowystarczalny, a przetrwanie gwarantuje mu właśnie przyroda. Gospodarka Polski i innych państw zależy nie tylko od dostępności zasobów, lecz także od efektywności usług ekosystemowych. Ta z kolei zależy od stanu różnorodności biologicznej.

Jak zanieczyszczamy?

Negatywny wpływ człowieka na środowisko naturalne nie ogranicza się tylko do nadmiernej emisji gazów cieplarnianych, takich jak para wodna, metan, dwutlenek węgla czy podtlenek azotu.

Antropogeniczne zanieczyszczenia środowiska obejmują także inne substancje wprowadzane do ekosystemów i powodujące ich niszczenie. Począwszy od zanieczyszczeń atmosferycznych (pył zawieszony, związki siarki i azotu, metale ciężkie, toksyczne związki chemiczne); przez zanieczyszczenia wody (toksyczne substancje chemiczne, zanieczyszczenia biologiczne, metale ciężkie, plastik, mikroplastik), zanieczyszczenia gleby (metale ciężkie, toksyczne substancje chemiczne) i jej jałowienie; po zanieczyszczenie światłem i hałasem, występujące w szczególności w miastach i miejskich obszarach funkcjonalnych.

zanieczyszczenie środowiska

Wprowadzane przez człowieka substancje zaburzają równowagę ekosystemów, które nie nadążają z przetwarzaniem i neutralizacją toksyn oraz związków nieulegających biodegradacji.

Zanieczyszczenie środowiska, tak jak i skutki zmian klimatycznych zagrażają zdrowiu zarówno roślin i zwierząt, jak i ludzi. Zgodnie z danymi „The Lancet”, w 2015 roku z powodu zanieczyszczeń (powietrza, wody, w miejscu pracy) na świecie zmarło ponad 9 milionów osób, co stanowiło 16 procent wszystkich zgonów we wspomnianym roku. Wiodącą przyczyną były choroby spowodowane zanieczyszczeniem powietrza: zawały i choroby serca, udary, nowotwory płuc i POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc).

Potrzebujemy aż dwóch Ziem, aby zaspokoić nasze potrzeby…

Ludzkość w znaczący sposób przekształca krajobraz oraz konsumuje zasoby naturalne w tempie uniemożliwiającym ich naturalne odtworzenie. Jak podaje think tank Global Footprint Network, aby przy obecnym tempie wykorzystania biozasobów oraz generowania odpadów zachodziła naturalna regeneracja, potrzebowalibyśmy nie jednej, ale 1,75 planety Ziemia.

Zmiany zachodzące w ekosystemach w wyniku działalności człowieka sprawiają, że tracą one swoją naturalną zdolność odtwarzania i autoregulacji, a środowisko staje się wrogie dla niektórych organizmów.

Wymieranie gatunków – utrata bioróżnorodności zabija

Zjawiskiem, które najpełniej oddaje ten proces, jest masowe wymieranie gatunków, skutkujące utratą bioróżnorodności. Według ekspertów, każdego roku tracimy pomiędzy 0,01 a 0,1 procenta gatunków – co oznacza wyginięcie od 200 do nawet 100 tysięcy gatunków rocznie. Jest to tempo od tysiąca do aż 10 tysięcy razy większe niż naturalne tempo wymierania (tzw. background extinction rate, czyli tempo wymierania bez udziału człowieka). Zgodnie z danymi WWF, od 1970 do 2014 roku populacja wolno żyjących kręgowców zmalała o 60 procent, co wyrażone jest jako wskaźnik LPI [Living Planet Index] równy 0,4. Jeśli tempo wymierania nie zmaleje, w 2050 roku wskaźnik ten osiągnie wartość 0,2 – co oznaczać będzie, że wielkość populacji dzikich zwierząt stanowić będzie zaledwie 20 procent wielkości z 1970 roku.

utrata bioróżnorodnoś

Stawonogi są najliczniejszym co do gatunków typem w obrębie królestwa zwierząt. One również narażone są na wymieranie w związku utratą bioróżnorodności.

Utrata bioróżnorodności pokazuje, jak niesprzyjające stają się warunki do życia – w tym także do życia człowieka. Z drugiej strony, wpływa też negatywnie na możliwości korzystania przez ludzi z usług ekosystemowych.

Usługi ekosystemowe utrzymują nas przy życiu

Zanieczyszczenie i przekształcenia dokonywane przez człowieka w przyrodzie, a także skutki powodowanych przez człowieka zmian klimatycznych, doprowadzają do uproszczenia i degradacji ekosystemów. Nieprawidłowe funkcjonowanie przyrody ma zwrotnie poważne konsekwencje dla człowieka. Jeśli środowisko naturalne nie jest w stanie „dostarczać usług” – takich jak podaż wody, regulacja procesów klimatycznych (temperatury, wilgotności) i zjawisk pogodowych – jako społeczeństwo musimy za to zapłacić, stosując zabiegi agrotechniczne, systemy oczyszczania wody czy powietrza. Ponosimy także koszty ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Zyskującym na popularności przykładem negatywnych skutków związanych z traceniem zdolności ekosystemów do świadczenia usług na rzecz człowieka są zagrożenia związane z wymieraniem zapylaczy (głównie pszczół i trzmieli) obserwowanym w Europie i Ameryce Północnej. Ponieważ jedna trzecia spożywanej przez ludzi żywności produkowana jest przy udziale owadów zapylających, znaczące zmniejszenie ich populacji stanowić będzie poważne zagrożenie dla rolnictwa i możliwości zaopatrzenia świata w żywność.

Nieograniczony wzrost = nieustająca presja człowieka na środowisko

Głównymi czynnikami odpowiedzialnymi za presję antropogeniczną i rosnące zanieczyszczenie środowiska są przemysł, rolnictwo, transport, energetyka oraz stale zwiększająca się konsumpcja indywidualna. Skala oddziaływania tych czynników jest dodatnio skorelowana ze wzrostem gospodarczym oraz liczbą ludności świata, co sprawia, że perspektywy na przyszłość są niekorzystne.

utrata bioróżnorodności wśród ptaków

Blisko połowa z 10 tys. gatunków ptaków na Ziemi żyje w podatnych na skutki utraty bioróżnorodności ekosystemach. Zmniejszanie się powierzchni mokradeł, lasów i sawann związane z aktywnością człowieka zagraża również im.

Zahamowanie tego negatywnego megatrendu wymagać będzie od społeczności międzynarodowej przyjęcia paradygmatu zrównoważonego rozwoju i podjęcia szeroko zakrojonych działań na wielu polach. Począwszy od zastępowania brudnych technologii ich nowymi, „zielonymi” odpowiednikami, przez zmiany gospodarcze i nowe wzorce konsumpcji, aż po aktywne działania naprawcze (takie jak rekultywacja terenów, odbudowywanie ekosystemów, reintrodukcja gatunków). Wobec postępującej degradacji środowiska działania podejmowane przez społeczność międzynarodową – jakie jak przyjęta w 1992 roku Konwencja o różnorodności biologicznej (CBD), a także cele i zadania zawarte w oenzetowskiej Agendzie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 (Sustainable Development Goals, SDG) – okazują się jednak zbyt zachowawcze, a oczekiwania względem nowej perspektyw CBD oraz SDG wzrastają.

POLSKA WOBEC TRENDU

Problem, który zauważamy – zanieczyszczenie powietrza

W Polsce, obok wysokich emisji gazów cieplarnianych, największym problemem środowiskowym mającym bezpośrednie przełożenie na jakość życia i zdrowie obywateli są wysokie wskaźniki zanieczyszczeń powietrza. Według danych Europejskiej Agencji Środowiska, jakość powietrza w Polsce jest jedną z najgorszych w Unii Europejskiej. Spośród krajów Unii w 2016 roku Polska odnotowała największe średnioroczne zanieczyszczenie pyłami zawieszonymi PM2,5 oraz rakotwórczymi benzopirenami.

Szacunki Agencji wskazują, że z powodu tych pierwszych w Polsce rocznie umiera przedwcześnie około 44,5 tysiąca osób. Dodatkowe 3 tysiące Polaków umierają z powodu zanieczyszczenia powietrza ozonem i dwutlenkiem azotu.

Za zanieczyszczenia powietrza i problem smogu w Polsce odpowiada głównie tak zwana niska emisja (domowe piece, kominki, nielegalne spalanie śmieci), przemysł i energetyka oraz transport drogowy. Problem smogu coraz wyraźniej zarysowuje się w świadomości Polaków i zarówno samorządy, jak i rząd – pod presją społeczną – podejmują działania mające na celu jego ograniczenie. Mimo dotychczasowej nieefektywności tych działań, ich pojawienie się – tak w świadomości społecznej, jak i rządzących – daje nadzieję na pozytywne zmiany w przyszłości.

Recykling odpadów i gospodarka w obiegu zamkniętym

Ważnym wyzwaniem, wobec którego staje Polska, jest odzysk i recykling odpadów oraz transformacja w kierunku gospodarki w obiegu zamkniętym (GOZ). Unia Europejska w ramach pakietu działań na rzecz GOZ wyznaczyła cele w zakresie recyklingu odpadów komunalnych: 50 procent do 2020 roku i 65 procent w 2030 roku. Według najnowszego raportu Komisji Europejskiej, dotyczącego implementacji założeń środowiskowych i GOZ, pomimo bardzo dużych postępów w ostatnich 15 latach, Polska znalazła się w grupie 14 krajów, w których wypełnienie celu do 2020 roku jest zagrożone.

MOŻLIWE ZMIANY TRENDU

Na pytania odpowiada Zofia Bednarczyk, ekspertka PTSP, kierowniczka ds. badań w firmie foresightowej 4CF.

Zahamowanie utraty różnorodności wymaga zmian w sposobie, w jaki ludzkość konsumuje zasoby przyrodnicze i mineralne. Jakich zmian we wzorach konsumpcyjnych możemy się spodziewać w perspektywie najbliższej dekady? 

To zależy o którym regionie świata mówimy. Na konsumpcję indywidualną składa się jej ogólny poziom oraz struktura konsumpcji, a te w decydującym stopniu warunkowane są przez czynniki gospodarcze, społeczne i kulturowe. Te zaś są zmienne dla różnych krajów i kultur. Inaczej zmieniać się będzie konsumpcja w krajach zachodniego obszaru kulturowego, inaczej w nowoczesnych gospodarkach azjatyckich, a jeszcze inaczej w krajach rozwijających na kontynencie afrykańskim. 

Przyjmując perspektywę polską, czy też szerzej – europejską, możemy oczekiwać, że ewentualne zmiany wzorców konsumpcyjnych w perspektywie dekady, czyli w horyzoncie czasu w którym trudno o daleko idącą organiczną zmianę kulturową, dyktowane będą przede wszystkim sytuacją gospodarczą. Wzrost gospodarczy jest bowiem, przynajmniej w ujęciu wartościowym, nierozerwalnie związany ze wzrostem konsumpcji. Jeśli konsumpcja maleje gospodarka pozostaje w kryzysie i vice versa. Jeśli gospodarka dotknięta jest recesją spadkowi ulega także konsumpcja. Z zahamowaniem wzrostu lub spadkiem poziomu konsumpcji możemy mieć zatem przede wszystkim do czynienia, jeśli Europę dotknie recesja. W tym w szczególności, jeśli towarzyszyć jej będzie znaczny wzrost poziomu bezrobocia. W obliczu skutków pandemii COVID-19 scenariusz ten nie wydaje się wcale nieprawdopodobny.  

Spadek wartości konsumpcji w tym wypadku niekoniecznie oznaczać będzie jednak niższe koszty dla środowiska. W przypadku osób o niskich dochodach większy udział w konsumpcji całkowitej zajmuje zaspokajanie podstawowych potrzeb bytowych, a głównym kryterium wyboru produktu staje się jego cena. Stąd, przy braku osobnych regulacji zw. z negatywnym wpływem produktów i opakowań na środowisko, obserwowana może być tendencja do mniej zrównoważonych środowiskowo decyzji zakupowych. Dopiero bowiem ze wzrostem zamożności, możliwe stają się bardziej świadome wybory konsumpcyjne. W szczególności, osoby, dla których kwestie środowiska stanowią istotną wartość, wybierać zaczynają produkty bardziej mu przyjazne. 

Lepiej rokującym, chociaż mniej prawdopodobnym w perspektywie dekady, wydaje się scenariusz, w którym zahamowanie wzrostu spowodowane zostaje nie tyle przez niesprzyjające warunki zewnętrzne, co w wyniku celowej zmiany paradygmatu gospodarczego. Rosnące nierówności społeczne, kryzys klimatyczny, ale także wyzwania pandemii wirusa SARS-CoV-2 skłaniają wielu polityków, społeczników i samorządowców do kwestionowania aktualnych modeli gospodarczych. W tym kontekście mówić można także o krytycznym spojrzeniu na rolę i dopuszczalny zakres reklamy.

Coraz częściej proponowane i wdrażane są rozwiązania, które łączą gospodarkę z ideą zrównoważonego rozwoju. Jako przykład może posłużyć model pączka (ang. doughnut economy). W modelu tym sfera gospodarcza usytuowana jest pomiędzy koniecznością zaspokojenia potrzeb społecznych a granicami wyznaczanymi przez bariery ekologiczne. Niedawne przyjęcie przez Amsterdam ujęcia doughnut economy jako podstawy strategii gospodarki w obiegu zamkniętym stanowić może wczesną jaskółkę zmian. 

W mniejszym stopniu na możliwe zmiany w strukturze konsumpcji w Europie wpływ będą mieć także stopniowo zachodzące zmiany społeczne. Z jednej strony pandemia COVID-19 może doprowadzić do załamania niektórych korzystnych dla środowiska trendów, takich jak ekonomia współdzielenia, ograniczenie transportu indywidualnego na rzecz transportu zbiorowego czy unikanie jednorazowych opakowań.  Z drugiej strony, realizacja globalnego zagrożenia sprawić może, że umocnieniu ulegnie świadomość ekologiczna. To, jednak, czy spowoduje to daleko idącą zmianę społeczną zależeć może od szerszych czynników, jak poczucie sprawstwa i odpowiedzialności za dobro wspólne oraz solidarność społeczna. Wytworzenie poczucia, że wszyscy wspólnie dbamy o środowisko, a moje indywidualne wysiłki nie są niweczone przez zaniedbania sąsiada może okazać się najtrudniejszą barierą do pokonania.

Przyjmijmy, że społeczność międzynarodowa w czasie pandemii COVID-19 ma inne zmartwienia, a nawet bez pandemii ta współpraca układała się słabo. Wobec tego, jakie są perspektywy: jakich działań i na jakim poziomie możemy się spodziewać, jeśli chodzi o zrównoważony rozwój i próby ograniczania presji antropogenicznej?

Na tym etapie rozwoju pandemii nie jesteśmy jeszcze w stanie określić jej długofalowych następstw dla środowiska. Obecnie równie prawdopodobne wydają się scenariusze, w których prowadzi ona do zacieśnienia lub osłabienia współpracy międzynarodowej, w tym współpracy w zakresie zmian klimatu, ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju. 

Działają tu bowiem czynniki o przeciwstawnym charakterze. 

Wśród czynników niekorzystnych wymienić można: wzrost nieufności międzynarodowej (np. w temacie raportowania przypadków COVID-19), zaburzenia w obszarze łańcuchów dostaw i skutkujący nacisk na uniezależnienie od dostaw z zagranicy, konieczność przeznaczenia dużych środków finansowych na walkę z pandemią (i relatywnie mniejszy nacisk na wydatki proklimatyczne), dążenie do szybkiego odmrażania gospodarek i nadrabiania strat gospodarczych

Do czynników korzystnych dla środowiska zaliczyć należy: wzrost świadomości istnienie zagrożeń globalnych (w tym kontekście zmiany klimatyczne wymieniane są jako kolejna plaga XXI wieku), pogłębiona refleksja nad modelem społeczno-gospodarczym (z uwagi na wysoką podatność gospodarki i społeczeństwa na wtórne skutki pandemii, w tym zwłaszcza na wrażliwość wybranych grup społecznych), konieczność podjęcia współpracy międzynarodowej w celu zażegnania pandemii oraz pogłębioną refleksję nad możliwością realizacji celów klimatycznych (w obliczu tego, jak wstrzymanie gospodarki wpłynęło na emisje gazów cieplarnianych). 

Megatrendy 2050 to wspólny projekt Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością oraz firmy 4CF. Zachęcamy do lektury pozostałych części cyklu!