Kiedy polska gospodarka wyprzedzi niemiecką? Czy Polacy wygrają z Argentyną podczas Mundialu w 2056 roku? Czy i kiedy Polskę zaatakuje Korea Północna? Kto będzie pierwszym człowiekiem, który postawi nogę na Plutonie? Gdzie w 2096 roku będzie najszybsza trasa kolejowa świata? Kiedy zakończy się usuwanie azbestu w Polsce? Czy Janusz Palikot będzie premierem? To tylko niektóre z pytań, na które znaleźć można odpowiedź w „Przyszłości Polski według Googla”.

 

Sugestie Google jako źródło wiedzy

Jeśli ilość posiadanych informacji byłaby wyznacznikiem skuteczności w przewidywaniu przyszłości, to Google miałby na tym polu niewielu konkurentów. Tym tropem poszedł ponad dwa lata temu Randall Munroe, twórca xkcd, internetowego komiksu „o romansach, sarkazmie, matematyce i języku”. Stworzył oś czasu z wynikami wyszukań Google dla fraz typu „Do roku…”, „W roku…”.  Postanowiliśmy w podobny sposób zobaczyć, co Google sądzi o przyszłości Polski.

Efekt naszej pracy możesz zobaczyć w osobnym wpisie, KLIKNIJ TUTAJ.

Wizja przyszłości stworzona w ten sposób jest niewątpliwie fascynująca. Przeglądając oś czasu na zmianę wybucha się śmiechem i unosi brwi ze zdumienia. Czy ma to coś wspólnego z profesjonalnym badaniem foresightowym? Oczywiście, że nie! Tym razem nie aspirowaliśmy do metodologicznej poprawności. Tak jak w większości komiksów xkcd, czytelnik ma się nie tylko bawić, lecz także wytężyć szare komórki (to drugie jest nieobowiązkowe, ale warto).

 

Śmiesznie, za to niezbyt poprawnie

Co daje przejrzenie wyników Google dla fraz w rodzaju „W roku … Polska … „, „Do roku … Polacy …” oprócz salw śmiechu? Przede wszystkim, daje wyobrażenie o tym, jak wiele różnych wizji przyszłości ściera się ze sobą. Nawet jeśli część z nich pisanych jest tylko dla zabawy, to i tak dają do myślenia. Takie ćwiczenie mówi też sporo o tym, na ile Polacy są zainteresowani refleksją nad przyszłością, oraz w jaki sposób podchodzimy do takich rozważań. Czy przeważają poważne analizy? Czy gorzko-ironiczne wizje z forów dyskusyjnych?

 

Gdyby naszemu projektowi chcieć wytykać błędy metodologiczne, to nie wiadomo byłoby nawet gdzie zacząć – właściwie wszystko jest źle. Na przykład pojedyncze opinie internetowych trolli (2021: Tomasz Kamel pierwszym człowiekiem w historii który postawił nogę na Plutonie) przeplatają się tu z wynikami wieloletnich badań prowadzonych przez całe zespoły ekspertów. Nie ma co ukrywać, że wybór prognoz, które ostatecznie trafiły na oś czasu jest momentami bardzo subiektywny. Nie jest też zachowana jakakolwiek reprezentatywność. Otrzymujemy więc szeroki przekrój wypowiedzi dotyczących przyszłości Polski i Polaków zindeksowanych przez Google, zarówno na błyszczących salonach Internetu, jak i w jego ciemnych zaułkach. Tylko tyle i aż tyle.

 

Antycypacja przy pomocy danych z internetu ma… przyszłość

Łatwo odnieść po tym wszystkim wrażenie, że wykorzystywanie wyszukiwarek internetowych do antycypacji to tylko zabawa. Tymczasem wcale nie należy lekceważyć potęgi drzemiącej w danych gromadzonych przez Google, Facebooka, Twittera i im podobnych. Jeśli dane te wykorzystać z odpowiednią starannością, można uzyskać nieraz naprawdę spektakularne efekty, pozwalające w pewnym stopniu na antycypację zdarzeń. Już od 2008 roku Google monitoruje trendy związane z aktywnością wirusa grypy i jest w stanie przewidywać wybuchy epidemii znacznie wcześniej niż przy tradycyjnych metodach (chociaż czasem przeszacowywano ich rozmiary). Google Trends może być wykorzystywane do podniesienia trafności przewidywań w najrozmaitszych dziedzinach – od sprzedaży samochodów po modne kierunki podróży. Z kolei Twitter był wykorzystywany do przewidywania skoków i spadków giełdowych. Sami autorzy tego Twitterowego badania byli zaskoczeni, że pomysł w ogóle zadziałał, nie wspominając o niemal 90% skuteczności prognoz, jaką teoretycznie udało im się osiągnąć (wyniki wymagają „dalszych badań”). Z kolei współpracująca z PTSP firma 4CF zajmująca się foresightem strategicznym opracowuje algorytm pozwalający na wczesne identyfikowanie przełomowych technologii – takie analizy są cenne np. dla przedsiębiorstw i funduszy venture capital. O tym, że zdolność predykcyjna Big Data gromadzonych w Internecie to poważna sprawa świadczyć może także wspólna inwestycja amerykańskiego CIA i Googla w startup Recorded Future. Jest to serwis monitorujący miliony stron internetowych pod kątem wpisów dotyczących przyszłości różnych dziedzin. Innymi słowy, robiący dokładnie to, co my, kiedy pracowaliśmy nad „Przyszłością Polski według Google”, tylko w nieco mniej beztroski sposób.

 

Po co CIA interesuje się takimi rzeczami? Dla przykładu po to, aby zwiększyć zdolność przewidywania zamachów terrorystycznych. Po totalnym fiasku opracowywanego przez DARPA projektu Policy Analysis Market (PAM) wykorzystującego ideę rynków prognostycznych, agencje wywiadowcze szukają z pewnością innych metod. Jak wiadomo, pełnymi garściami czerpią w tym celu z internetowego Big Data, o czym świadczy kontrowersyjny PRISM. Nawiasem mówiąc, fiasko wspomnianego PAM nie wynikało wcale z jego niskiej skuteczności – poszło o kwestie etyczne, związane z finansowaniem przez rząd portalu, którego użytkownicy mieliby obstawiać, kiedy i gdzie nastąpią rozmaite okropieństwa. Szef komórki DARPA, która pracowała nad PAM podał się do dymisji, a Pentagon pośpiesznie skasował cały projekt.

 

Co dalej?

Ilościowa analiza danych zgromadzonych w Internecie ma istotne ograniczenie – znakomita większość zastosowań jest względnie krótkoterminowa. Nie może być inaczej, skoro wysiłek skoncentrowany jest zazwyczaj na poszukiwaniu nagłych skoków w liczbie wyników wyszukań danej frazy w rozmaitych zakątkach Internetu. Nie oznacza to wcale, że analizy takie nie są potrzebne – dodatkowe 10 dni przed wybuchem epidemii grypy lub zamachem terrorystycznym to mnóstwo cennego czasu. Im dalej w przyszłość, tym bardziej jakościowa staje się analiza i tym bardziej rola wyszukiwarek ogranicza się do identyfikowania trendów i analizowania scenariuszy. Przynajmniej na razie.

 

Chcąc czy nie chcąc, każdy z nas może być (albo już jest) trybikiem globalnej machiny antycypacyjnej. Patrząc na „Przyszłość Polski według Googla”, możemy być jednak w miarę spokojni – jesteśmy mistrzami dezinformacji.

Infografikę „Przyszłość Polski według Googla” możesz zobaczyć w osobnym wpisie, KLIKNIJ TUTAJ.