Norbert KołosW nagłówku strony PTSP widnieją trzy przesłanki studiów nad przyszłością sformułowane zgrabnie przez Roya Amarę, wieloletniego prezydenta think-tanku Institute for the Future, który jest spin-offem RAND Corporation. Amara zasłynął stwierdzeniem, że „Zazwyczaj przeceniamy wpływ technologii w krótkim okresie i nie doceniamy go w długim okresie”, zwanym czasem prawem Amary. Nieco mniej znane są wspomniane wyżej trzy przesłanki studiów nad przyszłością.

Pierwsza z nich brzmi w tłumaczeniu „Przyszłości nie da się przewidzieć. Należy rozważać co jest możliwe”. Jeden z czytelników naszego profilu na Facebooku uświadomił nam niedawno, że powinniśmy wyjaśnić to założenie, które stoi u podstaw studiów nad przyszłością: pewność, co do tego, że nie możemy przewidzieć przyszłości. A zatem: pokazuję i objaśniam.

Posłużę się bieżącym przykładem. W chwili gdy piszę te słowa, w kierunku powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko opada lądownik Philae. Jest to kulminacyjny moment misji Rosetta. Dlaczego naukowcy w ESA nie mówią dziennikarzom: „Przewidujemy, że wszystko się uda”? Przecież spędzili lata dopinając wszystko na ostatni guzik, a mimo tego atmosfera w centrum kontroli lotów jest napięta. Czy lądownik nie roztrzaska się o powierzchnię komety? Czy uda się utrzymać łączność? Inżynierowie tej misji wykonali kawał dobrej roboty, w tym foresightowo-strategicznej, przygotowując się na różne ewentualności, analizując setki scenariuszy wydarzeń i kwestionując na każdym kroku własne założenia. Wszystko to poparte gruntowną wiedzą z astronomii, fizyki, chemii oraz wieloma godzinami obliczeń. A jednak nikt nie mówi „przewiduję” – wszyscy trzymają kciuki. I nie chodzi tylko o to, że jest to misja w nieznane: pierwsze w historii lądowanie na powierzchni komety. Chodzi przede wszystkim o to, że nie da się kontrolować wszystkich zmiennych tak skomplikowanej operacji: można co najwyżej starać się zapewnić jak najwyższe prawdopodobieństwo sukcesu. Paradoksalnie, naukowcy z ESA mają większą kontrolę nad sytuacją i świadomość tego, co może się wydarzyć podczas lądowania, niż przeciętny Kowalski, kiedy wychodzi rano z domu, albo zarząd firmy, który planuje przyszłoroczną sprzedaż. Ale nikt z nich nie może przewidzieć tego, co będzie – w najlepszym razie możemy się przygotowywać na różne ewentualności, starać się kształtować to co będzie i oszacowywać prawdopodobieństwa. Dlatego druga przesłanka studiów nad przyszłością wg Amary brzmi „Przyszłość nie jest zdeterminowana. Należy rozważać to, co jest prawdopodobne”.

Rosetta's_Philae_touchdown

Lądownik Philae siada na powierzchni komety

Na tym etapie warto wspomnieć o tym, że „przewidywanie” przyszłości rozumiemy jako możliwość stwierdzenia ze 100% pewnością, że coś nastąpi. Zwykle względną pewność przypisuje się prawom fizyki, które łączą zdarzenia w związki przycznowe. Jednak fizyka nie służy do przewidywania przyszłości, a tłumaczenia zjawisk. Co więcej, nawet na poziomie mechaniki kwantowej naukowcy określają jedynie prawdopodobieństwa wyników. Nie zmienia to faktu, że odpowiednio duże prawdopodobieństwo daje spory komfort przy podejmowaniu decyzji.

Nawet jeżeli wyłączymy z rozważań wolną wolę istot żyjących w naszym świecie, to i tak nie jesteśmy w stanie, na poziomie subatomowym, wymodelować całego wszechświata i „policzyć” przyszłości. Jeśli przyjmiemy natomiast, że przyszłość nie jest zdeterminowana, że nasze decyzje mogą wpływać na przyszłość i że nie da się, mając nawet wierną wirtualną kopię człowieka przewidzieć decyzji, które on podejmie, sytuacja staje się jeszcze bardziej beznadziejna. Można natomiast próbować w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób oszacowywać prawdopodobieństwo wydarzeń: np. zgadując, budując skomplikowane modele ekonometryczne, albo zdobywając szczegółowe informacje. Możliwe, że prognoza sprzedaży z modelu ekonometrycznego albo prognoza wyniku gonitwy na wyścigach konnych będą trafne. Ale spełnienie się danego scenariusza oznacza tylko tyle, że udało nam się trafić z prognozą. Zawsze może ziścić się mniej prawdopodobny scenariusz: stanie się coś, co zaburzy dotychczasowe trendy. Zajdzie zmiana, nowe zdarzenie, nieciągłość. Dlatego przyszłości nie da się przewidzieć.

Czy prognoza pogody, sondaże przedwyborcze i „systemy” dobrze zaprzyjaźnionych z matematyką bukmacherów są wobec tego bezwartościowe? Skądże! Jak dowodzi tego Nate Silver, amerykański bloger-statystyk, specjalizujący się w prognozach wyborczych oraz typowaniu zwycięzców ligi baseballowej, można na nich bardzo dobrze zarobić. Sednem jego zajęcia nie jest jednak przewidywanie wydarzeń, które nastąpią lecz dokładniejsze szacowanie prawdopodobieństw realizacji scenariuszy przyszłości. Gros jego pracy to oddzielenie tych czynników, które mają wpływ na ziszczenie się pewnego możliwego biegu zdarzeń od tych, które tylko zakłócają trafną ocenę szans. Innymi słowy, stara się odfiltrować sygnały zmian od bezwartościowego szumu, który im towarzyszy. Metaforą tą Silver posłużył się zresztą w tytule swojej bestsellerowej książki o prognozach: The Signal and the Noise.

Warto przy tym wspomnieć, że zatrważająco popularne sposoby przewidywania przyszłości: zdolności parapsychologiczne, astrologia, tarot itd., jakkolwiek dla niektórych wciągające, nie mają  naukowo udowodnionych przesłanek o swojej skuteczności. Gdyby jednak komuś udało się wykazać ich skuteczność, to czeka na niego okrągły milion dolarów od James Randi Educational Foundation.

mercury

Kontrola lotów w Houston

Czy da się przewidzieć przyszłość? Niestety nie. Co zatem robić wobec tylu niepewności? Można założyć ręce i stwierdzić, że skoro przyszłości nie da się przewidzieć, to szkoda nią sobie w ogóle zawracać głowę. Po raz trzeci ze wskazówką przychodzi Amara: „Na przyszłość wpływają dokonywane wybory. Należy rozważać co jest pożądane”. Czy lądownik Philae miałby jakiekolwiek szanse, gdyby misja nie była dobrze przygotowana, gdyby nie było planów awaryjnych na wypadek niepożądanych zdarzeń? Philae podróżuje w nieznane i dla większości z nas oczywiste jest, że do takiej wyprawy należy się porządnie przygotować. My sami, nasze miasta, firmy i państwa także podróżujemy w nieznane – w przyszłość, jeszcze bardziej zagadkową niż powierzchnia komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Wybory, których dokonamy dziś mają na nią wpływ (przyszłość, nie kometę – chociaż kto wie?).

Amara, R., 1981. The futures field. Futurist, 44(5), pp.34-42.