37,4 procent powierzchni lądów przeznaczone jest pod produkcję rolną. Uwzględniając potencjalny spadek produkcji rolnej związany z postępującymi zmianami klimatu, rosnącym zanieczyszczeniem środowiska oraz negatywnymi następstwami intensywnej, monokulturowej produkcji rolnej, można obawiać się, że podaż żywności nie będzie w stanie zaspokoić popytu Skutkiem może być drastyczny wzrost cen żywności oraz w dalszej konsekwencji – globalna klęska głodu.

  • Powszechny dostęp do bezpiecznej żywności jest fundamentalnym prawem człowieka.
  • Na świecie – przy łącznym rozpatrywaniu światowych poziomów produkcji – wytwarza się wystarczającą ilość żywności, aby wykarmić całą ludność. Lecz aż 3 miliardy ludzi na świecie nie mogą pozwolić sobie na zdrową dietę.
  • Aby wyżywić rosnącą i bogacącą się populację świata, globalna produkcja żywności do 2050 roku będzie musiała wzrosnąć nawet o 60 procent, bądź nawet podwoić się.
  • Zmiany klimatu, klęski żywiołowe, rosnące zanieczyszczenie środowiska oraz następstwa intensywnej, monokulturowej produkcji rolnej sprawią, że podaż żywności nie zbilansuje popytu. Skutkiem będzie drastyczny wzrost cen żywności oraz w dalszej konsekwencji – globalna klęska głodu.
  • Potrzebne są zmiany społeczne, ale również postęp w technologiach rolno-spożywczych. Niestety, szanse na kolejną Zieloną Rewolucję, która nastąpiła w połowie XX w. nie wydają się wysokie.

CZYM JEST BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCIOWE?

Zacznijmy od rzeczy oczywistej: jedzenie, jako potrzeba fizjologiczna, jest podstawą życia człowieka. Bez przyjmowania pokarmów i wody nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Początkowo jakość naszego życia spada, jednak długotrwałe głodowanie czy spożywanie zanieczyszczonej, niskiej jakości żywności prowadzi do chorób i ostatecznie również do śmierci. Szczególnie dramatyczne skutki dotyczą dzieci – zaniedbania w żywieniu w pierwszych dwóch–trzech latach życia stają się trudno odwracalne, skutkują chorobami oraz opóźnieniem rozwoju zarówno motorycznego, jak i umysłowego. Chodzi o zdrowie, a także o pełną realizację potencjału jednostek. Jednak zaniedbania na poziomie indywidualnym mają również poważne konsekwencje społeczne – dotyczą nie tylko poszczególnych rodzin i grup społecznych, lecz także wspólnot lokalnych i całych społeczeństw.

bezpieczeństwo żywnościowe dotyczy w wielkim stopniu rolnictwa i hodowli

Bezpieczeństwo żywnościowe dotyczy w wielkim stopniu sektorów rolnictwa i hodowli.

Przez to, że pewne trendy można obserwować w wielu rejonach świata (przykładem może być epidemia otyłości), kwestia bezpieczeństwa żywnościowego – a także bezpieczeństwa żywności (które jest odrębnym zagadnieniem) – są istotne także dla społeczności międzynarodowej. Nie przypadkiem aż trzy spośród siedemnastu oenzetowskich Celów Zrównoważonego Rozwoju (Sustainable Developement Goals, SDG) można bezpośrednio powiązać z jakością jedzenia oraz bezpieczeństwem żywnościowym. Są to redukcja ubóstwa, wyeliminowanie głodu oraz zapewnienie czystej wody oraz właściwych warunków sanitarnych. Zgodnie z definicją Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations, FAO), powszechny dostęp do bezpiecznej żywności jest fundamentalnym prawem człowieka. Zostało ono uznane w Powszechnej deklaracji praw człowieka ONZ z 1948 roku.

Różnica pomiędzy bezpieczeństwem żywnościowym a bezpieczeństwem żywności

Wedle polskiej ustawy, bezpieczeństwo żywności [ang. food safety] to „ogół warunków, które muszą być spełniane, dotyczących w szczególności: a) stosowanych substancji dodatkowych i aromatów, b) poziomów substancji zanieczyszczających, c) pozostałości pestycydów, d) warunków napromieniania żywności, e) cech organoleptycznych, i działań, które muszą być podejmowane na wszystkich etapach produkcji lub obrotu żywnością – w celu zapewnienia zdrowia i życia człowieka”. A zatem, chodzi przede wszystkim o cechy produktów oraz ich jakość. Tu warto zwrócić uwagę na zagadnienia żywności wysoko przetworzonej, poszukiwanie przez producentów coraz tańszych i szybszych metod produkcji, zjawisko fałszowania żywności, a także – często niesłusznie budzące kontrowersje – genetyczne modyfikowanie żywności.

Zdrowe jedzenie przyszłości

Bezpieczeństwo żywnościowe to nie tylko odpowiedni bilans kaloryczny ludności, lecz także żywność zgodna z preferencjami osobistymi i kulturowymi.

Zagadnieniem szerszym – i o potencjalnie większym globalnie znaczeniu – jest bezpieczeństwo żywnościowe [ang. food security]. Dotyczy ono zarówno poszczególnych krajów, regionów i kontynentów, jak i pojedynczych gospodarstw domowych. W 1996 roku na oenzetowskim Światowym Szczycie Żywnościowym (World Food Summit) w Rzymie przyjęto deklarację, wedle której bezpieczeństwo żywnościowe ma aspekt zarówno fizyczny i ekonomiczny (dostępność oraz ilość jedzenia), jak i jakościowy; wskazywano zarówno na potrzeby, jak i preferencje żywieniowe osób. Celem jest nie tylko ogólnie zdrowe i aktywne życie ludzi – bezpieczeństwo żywnościowe jest bowiem wpisane także do polskiej strategii bezpieczeństwa narodowego.

Paradoks – świat głoduje i tyje jednocześnie

Uznaje się, że na świecie – przy łącznym rozpatrywaniu światowych poziomów produkcji – wytwarza się wystarczającą ilość żywności, aby wykarmić całą ludność.

Mimo to z aktualnego raportu ONZ „State of Food Security and Nutrition in the World” wynika, że w 2019 r. niemal 690 milionów ludzi na świecie cierpiało głód. (Z powodu kryzysu wywołanego pandemią COVID-19, autorzy raportu prognozują, że do końca 2020 roku liczba ta może wzrosnąć o ponad 130 milionów ludzi!). Prawdopodobnie kolejny miliard cierpi na „ukryty głód” za sprawą niewystarczającej ilości witamin i minerałów.

Najwięcej niedożywionych mieszka obecnie w Azji (381 mln), Afryce (250 mln), Ameryce Łacińskiej i na Karaibach (48 mln). Jednak, jeśli trend się utrzyma, w 2030 roku Afryka będzie domem dla ponad połowy wszystkich niedożywionych ludzi na świecie.

niezdrowe jedzenie

Zaspokajanie głodu – z konieczności lub z wyboru – niezdrowym, wysokoprzetworzonym jedzeniem to część problemu.

Na marginesie należy dodać, iż zły stan odżywienia to jednak nie tylko niedożywienie skutkujące niedowagą, czy też zaburzeniami wzrostu u dzieci. To także niewłaściwie zbilansowana dieta – skutkująca nadwagą i otyłością – a także związane z nią choroby. Co paradoksalne, jak alarmuje WHO, podczas gdy zgony dzieci poniżej 5. roku życia zdarzają się głównie w krajach o niskich lub średnich dochodach, poziomy nadwagi i otyłości wśród dzieci w tych samych krajach… rosną. Jest to najprawdopodobniej związane z biedą, brakiem świadomości konsekwencji oraz tym, iż osoby niemogące zaspokoić podstawowych potrzeb swoich gospodarstw domowych muszą dokonywać niejednokrotnie dramatycznych wyborów. Muszą modyfikować swoją dietę, zastępując dobre produkty innymi, często gorszej jakości, ubogimi w wartości odżywcze, ale zaspokajającymi głód.

Najnowsze szacunki ONZ wskazują, że aż 3 miliardy ludzi na świecie nie mogą pozwolić sobie na zdrową dietę. Autorzy wspomnianego raportu zaznaczają, iż zdrowa dieta kosztuje znacznie więcej niż 1,90 dolarów dziennie, czyli wykracza poza minimum egzystencji. Do najdroższej na świecie grupy produktów żywnościowych zalicza się: nabiał, owoce, warzywa i żywność bogatą w białko, pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, a cena nawet najtańszej zdrowej diety jest pięciokrotnie wyższa niż diety opartej tylko na skrobi.

OPIS I ZNACZENIE MEGATRENDU

Globalnie, trend malejącego bezpieczeństwa żywnościowego nie jest jeszcze bezpośrednio obserwowany, ogranicza się do poszczególnych regionów i dotyka najsłabsze ekonomicznie społeczności. Jednak, z uwagi na zagrożenia dla rolnictwa i produkcji żywności, które są pochodną innych trendów globalnych i megatrendów (patrz między innymi tekst o utracie bioróżnorodności), spodziewany jest stały wzrost natężenia negatywnych zjawisk.

Negatywne konsekwencje wiecznego wzrostu

Wzrost populacji świata oraz rozwój gospodarczy w krajach rozwijających się przełoży się na wzrost i zmianę struktury popytu na żywność. Szacuje się, że aby wyżywić rosnącą i bogacącą się populację świata, globalna produkcja żywności do 2050 roku będzie musiała wzrosnąć nawet o 60 procent, bądź nawet podwoić się.

Jednocześnie rosną ograniczenia w dostępie do zasobów niezbędnych w produkcji żywności, w tym w szczególności w dostępie do wody. Spada jakość gleb, a dalsze powiększanie areałów rolnych jest niemożliwe. Możliwą odpowiedzią są, wymagające dużych inwestycji, zmiany w rolnictwie (głównie o charakterze technologicznym), mające na celu bardziej zrównoważone i efektywne wykorzystywanie zasobów i ziem.

Według danych FAO, w 2016 roku aż 37,4 procent powierzchni lądów przeznaczone było pod produkcję rolną. Uwzględniając potencjalny spadek produkcji rolnej związany z postępującymi zmianami klimatu, skutkującymi również klęskami żywiołowymi, rosnącym zanieczyszczeniem środowiska oraz negatywnymi następstwami intensywnej, monokulturowej produkcji rolnej (takimi jak erozja gleb, choroby roślin), można obawiać się, że podaż żywności nie będzie w stanie zaspokoić popytu na nią. Skutkiem będzie drastyczny wzrost cen żywności oraz w dalszej konsekwencji – globalna klęska głodu.

Nie bez znaczenia będą także konsekwencje nasilających się migracji ludności (związanych między innymi z ocieplającym się klimatem), które mogą zachwiać równowagą bezpieczeństwa żywnościowego w krajach mniej dotkniętych zmianami klimatu, między innymi w bogatszych państwach globalnej Północy i Zachodu. Spodziewać się można także protestów społecznych grup marginalizowanych i mniej zasobnych, które będą szczególnie zagrożone konsekwencjami niedoborów żywności. Nie można także wykluczyć wzrostu napięć międzynarodowych na tle walki o zasoby.

Gdzie szukać wyjścia?

Przejście na dietę roślinną znacznej części populacji ograniczyłoby ryzyko załamania bezpieczeństwa żywnościowego.

Przejście na dietę roślinną znacznej części populacji ograniczyłoby ryzyko załamania bezpieczeństwa żywnościowego.

Jakkolwiek, wbrew oczekiwaniom ONZ jeszcze sprzed kilku lat, realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju toczy się słabo, a pandemia koronawirusa jeszcze pogorszy sytuację, SDG są nadal dobrą inspiracją do szukania ewentualnych odpowiedzi na wyżej zarysowaną sytuację.

Konieczne są wspólne wysiłki społeczności międzynarodowej, w celu utrzymania pokoju i współpracy umożliwiającej łagodzenie napięć i narodowych partykularyzmów oraz szukanie potrzebnych rozwiązań wykraczających ponad możliwości pojedynczych państw. Rządy krajowe powinny skupić się między innymi na rozwiązaniach prawnych i komunikacji, sprzyjających współpracy samorządów i wspólnot na poziomie lokalnym; budowaniu zabezpieczeń dla najsłabszych grup, na wypadek niespodziewanych zdarzeń skutkujących wzrostem napięć społecznych; zadbać o możliwie daleko posuniętą depolaryzację społeczną, w szczególności zmniejszanie nierówności ekonomicznych.

Konieczne są wspomniane inwestycje w zmiany technologiczne w rolnictwie, które jednak muszą być poparte zmianą stylu życia obywateli: ograniczeniem marnowania żywności oraz zmianą diety na lepiej zbilansowaną i roślinną, czyli, w związku z brakiem w niej mięsa, mniej wymagającą środowiskowo. Trendy w debacie publicznej w krajach zachodnich wskazują, że nawet wobec innych priorytetów władz, oddolnie wymuszana zmiana mogłaby być możliwa.

POLSKA WOBEC MEGATRENDU

Według Światowego Raportu Bezpieczeństwa Żywnościowego z 2018 roku Polska plasuje się na 26. miejscu na świecie pod kątem zabezpieczenia potrzeb żywieniowych z wynikiem indeksu GFSI na poziomie 75,4 punktu na 100 punktów możliwych. Na poziom bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce wpływa zarówno znaczenie polskiego rolnictwa w gospodarce kraju, jak i dodatkowe wsparcie finansowe produkcji żywności w postaci dopłat unijnych. Polska może także pochwalić się nadwyżkami w produkcji żywności oraz przynajmniej dziesięcioprocentowymi przekroczeniami wskaźnika samowystarczalności żywnościowej we wszystkich pięciu głównych kategoriach (zboża, warzywa, owoce, mięso, mleko).

Jednak biorąc pod uwagę główne czynniki zmian, kształtujące megatrend malejącego bezpieczeństwa żywnościowego (patrz część „Negatywne konsekwencje wiecznego wzrostu” w tym tekście), nie można uznać, że obecny stan gwarantuje bezpieczeństwo w horyzoncie roku 2050.

Pogarszające się warunki uprawy i hodowli związane ze zmianami klimatycznymi, w Polsce szczególnie widoczne w postaci malejącej dostępności wody, niosą ze sobą duży negatywny potencjał pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego przyszłych pokoleń. Drugim zagrożeniem jest czynnik ekonomiczny. Mimo że udział wydatków na żywność i napoje bezalkoholowe w strukturze spożycia w sektorze gospodarstw domowych ogółem spada od 2000 roku, to jednak wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie 24,3 procent (dane GUS za rok 2017), a dynamika tego trendu jest niska. Oznacza to, że polskie gospodarstwa domowe silnie odczuwają wzrosty cen żywności. Biorąc pod uwagę, że udział żywności w ogóle towarów eksportowanych w 2018 roku szacuje się na 13,3 procent, można prognozować, że wzrost cen żywności na światowych rynkach odbije się także na cenach polskiej żywności na rynku wewnętrznym.

MOŻLIWE ZMIANY TRENDU

Nawet megatrendy nie są absolutnie zdeterminowane i mogą podlegać zmianom. O to, co może przyspieszyć lub wyhamować proces starzenia społeczeństw, zapytaliśmy polską foresighterkę z firmy 4CF, Zofię Bednarczyk, autorkę licznych tekstów na PTSP.pl.

Jak duży wpływ na zmianę trendu mogą mieć innowacje technologiczne w rolnictwie? Czy pozytywną odpowiedzią może być także bezpieczna żywność genetycznie modyfikowana?

Spodziewamy się, że ten trend stanie się zauważalny w kolejnej dekadzie w wyniku nałożenia się na siebie trzech potężnych makrotrendów: globalnego wzrostu demograficznego, ocieplenia klimatu oraz rozwoju gospodarczego gospodarek krajów o wysokim zaludnieniu, w tym zwłaszcza Chin i Indii, ale także – w dłuższej perspektywie – Nigerii.

Można zatem rozważać kwestię tego czy innowacje technologiczne w rolnictwie są w stanie zapobiec faktycznemu rozwinięciu się tego trendu. Warto w tym kontekście przypomnieć, że już raz w historii się to udało. W połowie ubiegłego stulecia miała miejsce tzw. Zielona Rewolucja w rolnictwie, w trakcie której nastąpił gwałtowny rozwój technologii rolniczych umożliwiający istotny wzrost efektywności upraw, co zapobiegło powstaniu problemu głodu w wyniku gwałtownego wzrostu demograficznego. W ramach programu Zielonej Rewolucji wyhodowano nowe, bardziej odporne i dające wyższe plony odmiany zbóż oraz spopularyzowano rolnictwo intensywne, w tym masowe wykorzystanie chemicznych środków ochrony roślin. Gdyby nie Zielona Rewolucja już dzisiaj, przy blisko 8 miliardach osób żyjących na świecie prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie wyżywić wszystkich. Znaczenie Zielonej Rewolucji dla możliwości wyżywienia ludzkości docenione zostało w 1970 roku przez Komitet Noblowski, który uhonorował Pokojową Nagrodą Nobla Normana Borlauga, twórcy nowych odmian pszenicy, zwanego “Ojcem Zielonej Rewolucji”. W literaturze popularnonaukowej przypisuje się mu nawet miano człowieka, który ocalił najwięcej ludzkich istnień w historii, ratując przed śmiercią głodową co najmniej miliard osób.

Czy Zielona Rewolucja może się powtórzyć? Wszystko jest możliwe, chociaż – w moim odczuciu – szansa na to nie jest duża. Powodów jest kilka. Przede wszystkim, już obecnie osiągamy bardzo wysoką efektywność produkcji rolnej, a jej granic nie da się przesuwać w nieskończoność. Rośliny modyfikowane genetycznie rodzą wprawdzie duże nadzieje, jednak powinniśmy na nie patrzeć raczej jako na przyjazną środowisku alternatywę współczesnych rozwiązań niż na narzędzie osiągania gwałtownych wzrostów wielkości plonów z hektara. Należy bowiem pamiętać, że chociaż rolnictwo intensywne okazało się zbawienne, to samo w sobie jest niezrównoważone środowiskowo, pozostawia istotny ślad węglowy oraz wywiera negatywny wpływ na ekosystem nasilając de facto problemy, na które odpowiada. Ze względu na rolę jaką odegrało, nie jesteśmy w stanie po prostu z niego zrezygnować i wrócić do upraw ekologicznych. Możliwość zastąpienia pestycydów rolnictwem precyzyjnym i wysoce odpornymi na choroby odmianami GMO rodzi w tym kontekście duże nadzieje. Istnieją jednak przy tym obawy związane z bezpieczeństwem introdukcji gatunków roślin GMO o wysokim potencjale inwazyjnym. Między innymi dlatego proces ten zachodzi relatywnie powoli, a większość krajów UE – w tym Polska – faktycznie nie dopuszcza do upraw roślin modyfikowanych genetycznie na swoim terytorium.

Nieco większe nadzieje na zwiększenie bezpieczeństwa żywieniowego rodzą nowe technologie upraw opierające się na faktycznym poszerzaniu powierzchni uprawnej przez adaptację pod uprawę nowych miejsc. Chodzi tu m.in. o wszelkie techniki uprawy żywności w miastach, jak rolnictwo wertykalne czy uprawy hydroponiczne.

Działania, które mają największy potencjał zapobieżenia klęsce głodu w kolejnych dekadach, nie mają jednak charakteru technologicznego, lecz społeczny. Dlatego z jednej strony są potencjalnie dostępne już teraz, praktycznie od ręki (nie musimy czekać na niepewny przełom, ani inwestować pokaźnych środków w badania i rozwój), z drugiej jednak bardzo trudne do wprowadzenia. Zmiany o charakterze społecznym zachodzą bowiem zazwyczaj niezmiernie powoli i wymagają powszechnego zaangażowania, które trudno jest odgórnie narzucić. Mowa tutaj o dwóch kwestiach.

Jedną jest powszechne marnotrawstwo żywności. Różne źródła szacują, że obecnie marnuje się od 15 do nawet 30 proc. światowej produkcji rolnej przeznaczonej dla ludzi. Oznacza to, że potencjalnie przy zachowaniu obecnej wielkości produkcji rolnej moglibyśmy wykarmić od ok. 20 do ok 40 proc. osób więcej, a to mniej więcej tyle o ile ludzkość się powiększy w kolejnych dekadach. Ograniczenie marnotrawstwa wymagałoby jednak zarówno zmian w zachowaniu pojedynczych konsumentów, jak i zmian o charakterze ogólnosystemowym.

Drugą zmianą o charakterze społecznym, która wydaje się mieć wysoki potencjał zapewnienia wyżywienia ludzkości w perspektywie kolejnych kilkudziesięciu lat są zmiany w jadłospisie przeciętnego człowieka. Istotne zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso, jaja, nabiał) na rzecz produktów roślinnych mogłaby uchronić ludzkość przed widmem głodu. Obecnie bowiem około połowy plonów rolnych przeznaczonych jest na paszę dla zwierząt, z produkcji których dla człowieka odzyskiwanych jest mniej więcej 30 proc. wartości energetycznej. Pełne zastąpienie produkcji zwierzęcej produkcją roślinną pozwoliłoby nam na zwiększenie produkcji żywności o ponad 50 proc. (w ujęciu wartości kalorycznej) przy obecnej wielkości obszarów uprawnych. Chociaż spożycie mięsa w wielu krajach rozwiniętych stopniowo maleje, a świadomość ekologiczna problemu wzrasta, to proces ten jest nie tylko powolny, ale także niwelowany przez zwiększenie spożycia mięsa w krajach rosnących.

Powyższe zmiany mogą być wprawdzie wspierane przez odpowiednie technologie (np. technologie przechowywania i konserwacji żywności, roślinne zastępniki mięsa czy mięso z probówki), to bez aktywnego działania obywateli nigdy się nie zrealizują.

Jak wielkim zagrożeniem w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego są zmiany klimatyczne?

Zmiany klimatyczne stanowią jeden z trzech megatrendów, który oddziaływać będzie negatywnie na możliwości produkcji żywności. Ocieplenie klimatu powoduje zmiany w ekosystemach wpływających na warunki upraw. Część obszarów dotąd nienadających się do upraw staje się dostępnych, inne – dotychczas żyzne – obszary rolne przestają się nadawać pod uprawę. Ostateczny bilans tych zmian jest jednak ujemny. Gwałtowne zjawiska pogodowe, fale upałów, pustynnienie terenów, zaburzenie naturalnego cyklu wzrostu roślin oraz zalewanie obszarów nadbrzeżnych to niektóre ze zjawisk, które mają dramatyczny wpływ na rolnictwo. Szczególnie zagrożone tymi zmianami są kontynent afrykański oraz południowe obszary Azji. Jednak także w Polsce rolnictwo poważnie odczuje skutki zmian klimatu związane z nasileniem okresów suszy.

Czy wobec relatywnego bogacenia się społeczeństw, mającego przełożenie na zmiany w zwyczajów żywieniowych (spożywanie większych porcji, udziału mięsa w diecie, marnowanie żywności), większym problemem niż głód nie staną się choroby oraz obciążenia zdrowotne związane z nadmiarem i niezbilansowaniem diety?

Jeśli nie zajdą żadne zmiany, te problemy mogą się na siebie nakładać. Wzrost spożycia mięsa i marnowanie żywności, to właśnie te czynniki społeczne, których ograniczenie – jak wcześniej wspomniałam – mogłoby nas uchronić przed kryzysem żywieniowym. Jeśli utrzymają się one w perspektywie kolejnych 20 – 30 lat, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem będziemy mieć do czynienia także z problemem głodu, ponieważ są to kwestie skorelowane. Inna będzie jednak populacja mierząca się z jednym i drugim problemem. Kim będą osoby, których dostęp do żywności będzie ograniczony? Czy będą to mieszkańcy określonych, biednych regionów świata? A może biedniejsze warstwy w krajach rozwiniętych? Niezależnie jaka będzie konkretna odpowiedź na to pytanie, można się domyślać, że taka skala nierówności w dostępie do podstawowego dobra jakim jest żywność na niespotykaną dotąd skalę rodzić będzie napięcia, które stać się mogą zarzewiem wielkiej wojny lub rewolucji. Do czego, mam jednak wciąż nadzieję, że nie dojdzie.